Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TAG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TAG. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lipca 2015

The Games Book TAG


Wracam dzisiaj do jednej z najlepszej zabawy blogera - TAGów! Tym bardziej, że ostatnio trafiłam zupełnie przez przypadek na całkiem zabawny TAG i uznałam, że muszę go napisać na swoim blogu! :)

Tag znalazłam TUTAJ.


1. GRAND THEFT AUTO - książka z dużą ilością akcji.

Czytając pierwszy punkt od razu przypomniała mi się seria Dana Browna o Robercie Landgonie. Każda z czterech książek cyklu rozgrywa się w ciągu 24 godzin. To tylko jedna doba, a w ciągu tylko paru stron możemy przeskoczyć z jednego miejsca na świecie w drugie. Przejechać kawałek motocyklem, wskoczyć do łódki, by potem przebiec parę przecznic, aby dostać się do domu w którym coś cię zaatakuje. 

Książki gęste od akcji. Czytając każdą z nich za parę rozdziałów potrzebowałam chwili spokoju, oddechu. Po prostu miejsca w którym mogła bym zrobić "uf" i wrócić do lektury. Jeżeli mam wskazać konkretną książkę z serii, myślę, że najtrafniejszą pozycją będzie "Kod Leonarda Da Vinci" - druga książka z serii, najszybsza i najbardziej emocjonująca (nie tylko czytelnika ale rzesze zbulwersowanych fanatyków religijnych. Dan Brown ma taką sławę, że na lekcji religii trzymając na ławce "Zaginiony symbol" usłyszałam od księdza, że diabeł wodzi mnie na pokuszenie, nawróć się dziecko i co ja sobie wyobrażam, diabeł robi już ze mną co chce - aż przypomniał mi się ten gif gdzie trzy siostry zakonne próbują egzorcyzmów na pijanym punku). Chociaż uściślając moją ulubioną książką z serii są "Anioły i Demony"



2. THE SIMS - autor, który napisał wiele książek.

Pierwszą osobą o której pomyślałam oczywiście jest Stephen King, tylko, że to byłoby niemiłosiernie banalne. Tak więc przeszłam się po pokoju i pogapiłam na książki. Olśniło mnie! Pisarz mojego dzieciństwa - polski autor Rafał Kosik. Znany przede wszystkim z serii młodzieżowej "Felix, Net i Nika". Pisał również serię dla dzieci i dorosłych. Całkiem płodny autor, myślę, że spokojnie pasuje do tej kategorii. I jeden ze sprawców moją fascynacją literaturą. Chociaż bez bicia przyznaję się, że jeszcze nie przeczytałam w całości tej serii. Jednak 11 tomów stoi sobie grzecznie na półce czekając na swoją kolej.






3. FIFA - książka, w której mowa o sporcie.

Tutaj oczywiście nie mam żadnych dylematów, dla mnie odpowiedź jest prosta i oczywista. Myślę tutaj oczywiście o książce pod tytułem "Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd" autorstwa Matthew Quicka. Powieść po prostu przesiąknięta koszykówką, miłością do sportu i odnajdywaniu siebie. Książka chociaż wciąż bardzo dobra trochę mnie rozczarowała. 

Styl autora z poprzedniej książki... Nie zmienił się. W stosunku do poprzedniej książki. Chodzi mi o narrację. Gdzie w "Poradniku pozytywnego myślenia" pewne zdziecinnienie było zrozumiałe ze względu na chorobę psychiczną głównego bohatera, tak tu ten zabieg porządnie mnie zirytował. Krótkie zdania, bardzo proste. Często zakrawające o infantylność. 

Nie umniejsza to jednak jakoś mocno całej powieści. Książka ciepła i słodka. O przyjaźni, miłości, pasji. O tym co jest w życiu najważniejsze. I o irlandzkiej mafii. :)



4. WIEDŹMIN - książka o pięknej okładce.


Proszę, powiedzcie mi dlaczego byłam taka głupia?
Po to bym żałowała tego do końca swego nędznego życia?
Bym nienawidziła siebie za to co zrobiłam?

DLACZEGO kupiłam w wieku lat 11/12 "Koralinę" Neila Gaimana w OKŁADCE FILMOWEJ?! 
Ta książka to jest MIŁOŚĆ MOJEGO ŻYCIA. Czytałam ją chyba milion razy, każdy raz z takim samym zapałem. Jej ekranizacja była początkiem mojej miłości do twórczości Tima Burtona! I jako głupi, debilny bachor kupiłam książkę z OKŁADKĄ FILMOWĄ. DLACZEGO?! Póki dorosłam na tyle, by znienawidzić tego typu wydania nakład się wyczerpał. Wiecie po ile mogę teraz zakupić tą o to okładkę? Tylko 100 zł. Co to jest, normalnie jak splunąć...
Okładka cudowna, taka mroczna, przyprawiająca o gęsią skórkę. I te guziki... Teraz to mogę sobie tylko popatrzeć. 



5. SYMULATORY - świat książkowy w którym chciałabym żyć.

Wyobrażaliście sobie kiedyś miasto w którym ludzie przede wszystkim zajmują się sprzedażą książek Antykwariaty czekają nas na każdym rogu, desery przypominają o miejscu w którym się znajdujemy. Miejsce w którym książki potrafią zaczarować, zranić, a nawet zabić. Gdzie mamy świadomość, że chodzimy pod piętrzącymi się stosami książek które tylko czekają na odkrycie. O czym teraz piszę?! - zapytacie się. Odpowiedź jest prosta - moim najbardziej wyśnionym miejscem jest Camonia z książki "Miasto Śniących Książek" Waltera Moersa. Uściślając chodzi mi o Księgogród znajdujący się bodajże na zachodzie Camonii. Można dodatkowo zaznaczyć, że w tym państwie nie ma ani jednego człekokształtnego. Ta książka to moje małe kochanie. Powieść zafascynowała i wciągnęła mnie od pierwszych stron. Ba, od pierwszego zdania! Mogę śmiało powiedzieć, że to moja ukochana książka.

„W Księgogrodzie znajdowało się ponad pięć tysięcy urzędowo zarejestrowanych antykwariatów i, szacunkowo, ponad tysiąc półlegalnych księgarenek, gdzie prócz książek oferowano napoje alkoholowe, tytoń, odurzające zioła i substancje, których używanie wzmagało podobno radość czytania i koncentrację. Istniała także niemal niezmierzona liczba, "latających" handlarzy, którzy na regałach na kółkach, drewnianych wózkach, w torbach konduktorkach i na taczkach oferowali słowo drukowane w każdej możliwej formie. W Księgogrodzie istniało ponad sześćset wydawnictw, pięćdziesiąt pięć drukarni, tuzin młynów papierniczych oraz stale rosnąca liczba zakładów zajmujących się wytwarzaniem ołowianych liter drukarskich i czernidła drukarskiego. Były też sklepy oferujące tysiące różnorodnych zakładek do książek i naklejek z nazwiskiem właściciela, kamieniarze specjalizujący się w podpórkach do książek, zakłady stolarskie i meblarskie pełne pulpitów i regałów książkowych.Byli też optycy wytwarzający okulary do czytania i lupy, a na każdym rogu kawiarenki, zwykle z kominkiem i odczytami poetyckimi przez całą dobę.” 
~ Walter Moers – „Miasto Śniących książek”

6. MINECRAFT - książka o opiniach albo bardzo dobrych, albo bardzo złych.

O "Trafny Wybór" J. K. Rowling kłóciłam się już z moim znajomym. Wychwalał on ją pod niebiosa, a mnie zbierało się na wymioty na samą myśl o tej pozycji. Zresztą sama, zanim sięgnęłam po tą książkę, czytałam o nich dużo sprzecznych opinii. Z racji mojego uwielbienia do serii o Harrym Potterze zupełnie nie zrażona częścią słabych recenzji sięgnęłam po tą pozycję w pierwszej nadarzającej się okazji... 
Nigdy więcej Rowling poza Harrym Potterem!

Książka trafiła do mojej TOP 5 nietrafionych pozycji 2014 roku.





7. COUNTER STRIKE - książka, przy której czytaniu trzeba się skupić.

Tutaj też odpowiedź jest prosta. Dzięki swojej narracji powieść "Wyznaję" autorstwa Jaume Cabre jest tak prze genialna, cudowna i zniewalająca (przynajmniej mnie). Jednak wystarczy chwila nieuwagi by wypaść z wątku. Nie wiedzieć z kim mamy do czynienia, gdzie jesteśmy ani nawet który rok mamy. 
Historia Adriana przeplatana z historią pewnych osiemnastowiecznych skrzypiec.
Dopracowane w każdym calu studium nad istotą zła i człowieczeństwa.
Jego spowiedź, jego "wyznaję".
Ubóstwiam tą książkę. Zawładnęła moim umysłem i nie potrafię (i nie chcę) uwolnić się od niej. Zatraciłam się w niej. W jej cudowności. Ta książka jest jak utwór,  nasycona emocjami, kunsztem, wielopiętrowa. Po prostu cudo.
Już niedługo pełna recenzja na blogu.




8. MASS EFECT - książka, której akcja dzieje się w przyszłości.


Tutaj miała bym święte prawo wrzucić jakąś młodzieżówkę 
antyutopijną/dystopiczną, które powyrastały jak grzyby po deszcze po Igrzyskach Śmierci (które szczerze mówiąc bardzo chętnie bym dała). Większość młodzieży w moim wieku ma górkę temu podobnych książek w swojej historii. Jednak, gdy tak sobie pałętałam się między półkami zauważyłam książkę, która również tu się wpasowuje, a nie pomyślałam o niej, gdy przypominałam sobie ostatnio czytane pozycje. "Marsjanin" Andyego Weira dzieje się w niedalekiej przyszłości, gdy misje na marsa są już normą, a główny bohater powieści jest uczestnikiem już trzeciej misji na czerwoną planetę. Jako mat-fiz osobiście podziwiam ilość pracy jaką musiał włożyć autor w napisanie tej książki.
Już niedługo pełna recenzja na blogu.




9. MORTAL KOMBAT - wielotomowa seria.

Wielotomową serią którą mogę polecić jest z pewnością "Jutro" Johna Marsdena. 
Saga opowiada o grupie nastolatków, która po powrocie z wyprawy zastaje w swoich domach pustkę. Wkrótce okazuje się, że ich kraj został zaatakowany i jest w stanie wojny. Seria zawiera 7 tomów plus dodatkowe 3 części "Kronik Ellie", gdy to główna bohaterka opowiada swoje pierwsze lata po wojnie. Mam do nich pewien sentyment, gdyż to była pierwsza seria książek w które naprawdę się wkręciłam i z zapartym tchem czekałam na kolejne części. Tylko nie oglądajcie ekranizacji! Jest straszna!




10. MONOPOLY - książki, na które nie szkoda pieniędzy.

Myślałam i myślałam i wymyśliłam... Harrego Pottera. Nie chodzi mi o podstawowe 7 tomów (na które również nie szkoda pieniędzy). Słyszeliście może o "Quidditchu przez wieki", "Fantastycznych zwierzętach i jak je znaleźć" i "Baśniach Barda Bradley'a"?Zostały wydane w organicznej ilości, były sprzedawane w celach charytatywnych. Bez problemu można je było nabyć za 15 zł, czy trochę później w koszach z książkami po 5, 3 czy 1 zł.Jednak te cudeńka w końcu musiały się wyczerpać. Fani trzymają te książki jak największe skarby, a pojedyncza książka na aukcji (jeśli chodzi o dwie pierwsze) dochodzi cenowo do 100 zł, a nawet (jeśli chodzi o baśnie) do 200. Osobiście posiadam tylko i wyłącznie "Quiddich przez wieki" (nawet w  dwóch sztukach) oraz "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć". Na "Baśnie..." wciąż poluję.Podręczniki są o tyle fajne że zostały tam "dorobione" komentarze Rona i Harrego urozmaicając książeczki.


11. ZGADNIJ KTO TO - książka, w której szybko domyśliłeś się zakończenia.

Ojej, dziękuję za to pytanie mogę się trochę wyżyć. Szatański uśmiech pojawił się na mojej twarzy, gdyż książka o której myślę to powieść z tak osławionego cyklu jakim są Dary Anioła. Myślę tutaj o trzeciej części - "Mieście Szkła" Casandry Clare. Co do zdarzenia przewidziałam końcówkę i to już praktycznie na początku książki. Nie tylko trzecia część, ale i cała ta seria (przynajmniej do trzeciej części) jest do bólu przewidywalna! Za dużo nawiązań, "przelotnych spojrzeń", czy pojedynczych słów, które naprowadzają czytelnika na rozwiązanie nie pozwalając na element zaskoczenia. Jednak to trójka praktycznie doprowadziła mnie do rzucenia książką z irytacji.


12. KOLEJKA - książka, której akcja działa się w innej epoce.

Banał. "Wichrowe wzgórza" Emily Bronte. To była miłość od pierwszego wejrzenia.
Czy muszę coś jeszcze dodawać?




Uf! Tak, więc to już wszystko. Dziękuję wszystkim, którzy wytrwali do końca.

Chciałabym nominować dwie niesamowite blogerko-vlogerki które zainspirowały mnie do utworzenia własnego bloga.
Mówię tutaj o Anicie z Book Reviews (o ile znajdzie się czas!) oraz o Oldze z Wielkiego Buka (wiem, że lubi sobie pograć od czasu do czasu).

Do następnego razu!

sobota, 4 lipca 2015

Czytelnicze nawyki TAG


Witam serdecznie wszystkich zbłąkanych książkoholików! Czuję się niesamowicie podekscytowana ponieważ po raz kolejny wracam do blogowego światka, miejsca gdzie bez skrupułów mogę wyrzucić swoje zdanie. I mimo, iż może nikogo ono nie zainteresuje daje to taką... wolność. Tym bardziej, że zawsze jestem cichutką małą myszką która nawet boi się odezwać.
Ludzie, zacznijcie blogować! Uwolnijcie się ze swoich skorup!

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że tak naprawdę jestem dość otwartą osobą mimo swojego introwertyzmu. Żebyście mnie dobrze zrozumieli - otwartość polega na tym, że moje zachowanie jest dość... ekspresywne. Takie wieczne dziecko zamknięte w ciele osiemnastolatki. Jednak wystarczy parę osób więcej, a zamykam się i otulam swoją skorupką, pragnąc jak najszybciej uciec do znanego mi świata. Świata marzeń i prawdziwej ucieczki od rzeczywistości.

Książki.

Nie ma tygodnia żebym nie zakupiła kolejnego dziecka, które mogę postawić na półce. Ani nie ma dnia w którym nie przeczytała bym chociaż strony. Bez dawki swojego narkotyku chyba nie potrafiłabym zasnąć.

Jak każdy szanujący się książkoholik mam swoje przywary i nawyki. Oglądając i czytając innych książkowych blogerów i vlogerów chyba zawsze najbardziej intrygowały mnie rożnego rodzaju TAGi. Niektóre z nich tak jak ten potrafiły ukazać naszą wyjątkowość. W recenzowaniu książek czasami jesteśmy zamknięci na TAK lub NIE(tak wiem, jestem jeszcze za świeża w tym temacie by cokolwiek się wypowiadać), a cuda tego typu wyłapują takie... "ziarenka", inności.
Chyba nie za bardzo ujęłam sens tego co chciałam przekazać... Nigdy nie umiałam się spójnie i składnie wyrazić i przekazać dokładnie to co siedzi mi w głowie jako obraz.

W każdym razie dzisiaj chodzi mi o to by jako świeża i dumna blogerka zaprezentować wam TAG! A konkretnie chodzi mi o moje czytelnicze nawyki. Które może nie są specjalnie wyjątkowe, to po prostu rzecz o której uwielbiam pisać i mówić.


1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?

Tak i nie. Moje łózko chyba jest moim głównym towarzyszem, jednak bardzo często ciągnie mnie wieczorami na huśtawkę przed domem. Podusia z łóżka, kocyk i wybywam by poczytać. Lubię coś robić w trakcie przewracania stron, tak jak na huśtawce się bujam, ale nie potrafię iść i czytać... Skończyło by to się raczej tragicznie. A lampy nie zasługują na to by spotkać się z moją twarzą!
Ah! Czasem jeszcze wybywam na swój balkon, ale tylko w ciepłe letnie noce. Biorę w łapkę lampkę z biurka i w otoczeniu mich przyjaciół, szanownego państwa Robactwa, czytam póki mnie ktoś nie przegoni.

2. Czy w trakcie czytanie używasz zakładki czy przypadkowych świstów papieru?

Znowu mogła bym przytaknąć każdej możliwej odpowiedzi na to pytanie. Mam swoje ukochane zakładki. "Czy w tej bajce były smoki?", "Wącham Książki", oraz moja ukochana z dziewczyną na rowerze wiozącą stos książek! Miałam też takie malutkie, kupione w empiku metalowe zakładki które można nasadzić na kartkę w kształcie zwierzaczków. Niestety szybko mi się pogubiły a te co się ostały schowałam do szuflady.

Mam tez masę książek pozakładaną kartkami z notesu, starymi biletami miesięcznymi czy na przykład chusteczką. Uwielbiam wstążeczki w książkach, nie muszę kombinować przypadkowego świstka papieru, ani martwić się, że zgubię którąś z moich zakładek.


3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału. okrągłej liczby stron?

Nie ciągnie mnie by dobić okrągłej liczby stron, ale zawsze staram się skończyć na rozdziale, ewentualnie na stronie zakończonej kropką. Po prostu mierzi mnie, gdy muszę skończyć czytać nagle, w środku strony czy środku zdania. Brrr!
Brzydki nawyk perfekcjonisty (pewnie to początki jakiejś nerwicy!).

4. 
Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania książki?

Piję. Moja kawa! Moja herbata! Toż to moje skryte miłości!
Próbowałam jeść przy książce, jednak to zawsze kończyło się tragicznie dla czytadła, a ja każdą paćkę, każde zadrapanie na książce przeżywam z takim samym bólem. 
Z herbatą i książką jakoś zawsze potrafiłam sobie poradzić, jednak jedzenie to inna bajka. Nie lubię słodyczy, za to uwielbiam potrawy z dużą ilością sosów, uwielbiam dipy i wszystko co jest maziowate. Parę razy przy jakiś bardziej zajmujących książkach próbowałam pogodzić obiad i zafascynowanie historią. Kończyło się to w większości źle. Jak nie dla mnie to dla moich spodni.

5. 
Czy jesteś wielozadaniowa/y? Potrafisz słuchać muzyki 
lub oglądać film w trakcie czytania?

Ja i muzyka to zupełnie inna para kaloszy, więc od razu można to odrzucić. Nie potrafię się na niczym skupić jak słucham SWOJEJ i UKOCHANEJ muzyki. Istnieje jednak muzyka lekka która czasem służy mi za tło. Jednak i tak nie dam rady wtedy za długo czytać.
Za to spokojnie potrafię oglądać film i czytać książkę, nie przeszkadza mi to w rozumieniu historii, nadążaniu z wydarzeniami w obu tworach.

6. 
Czy czytasz jedną książkę czy klika naraz?

Zawsze kilka naraz. Tym bardziej gdy mam jakąś dłuższą książkę to zaczynam w jej trakcie (i kończę czasem szybciej niż owego kolosa) parę mniejszych i mniej ambitnych książek by odpocząć od tej "dużej".
Apogeum wieloksiążkowości nastąpiło gdy zajmowałam się małą kuzynką i gdy ona czytała Harrego Pottera w swoim tempie to czytałam jej przez ramię, a gdy kończyłam z wiadomych względów szybciej niż ona wracałam do swojego "Szczygła".
Nie mam jakoś problemu z mieszaniem wątków czy postaci. Ja  po 5 latach dalej pamiętam szczegóły z książki, którą wtedy czytałam.

7. 
Czy czytasz w domu, czy gdziekolwiek?

Gdziekolwiek. Mogłabym czytać wszędzie. Czytam na historii, na niemieckim... Co jest trochę niezbyt chwalebne. Jednak dzięki temu przyzwyczaiłam się czytać w większym hałasie. Dodatkowo
 jadę godzinę do szkoły. Ułatwia to sprawę chronicznego braku czasu na czytanie, którą uskarża się większość moich znajomych z liceum.

8. Czytasz na głos czy w myślach?

Sobie - tylko w myślach, szybko mi struny głosowe siadają jak czytam na głos. Chociaż ostatnio musiałam czytać na głos kuzynce, bo uznała, że się zmęczyła, a był za ciekawy moment... Co cóż, czego się nie robi dla rodziny?

9. 
Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie? Pomijasz fragmenty książek?

Mam bardzo brzydki nawyk czytania ostatniego zdania tuż przed rozpoczęciem książki. Parę razy już się na tym przejechałam.
Staram się też czytać wszystko bez pomijania. Jednak gdy akcja pędzi, a natrafiam na jakiś opis, mijam go by dowiedzieć się jak potoczyło się owe zdarzenie. Jednak by zaraz wrócić do miejsca gdzie wycięłam sobie kawałek tekstu.

10. 
Czy zginasz grzbiety książek?

NIE!!! Nigdy! Nienawidzę jak ktoś to robi, nienawidzę zagiętych rogów, złamanych grzbietów i startych okładek! Wiele razy ludziom dostało się ode mnie, gdyż pożyczałam im książkę i znajdowałam na niej którąś z tych skaz. To po prostu... Yh! Brak mi słów jak bardzo mnie to boli, nie mogę patrzeć na poranione książki, które wcześniej trzymałam w łapce całe i zdrowe. W antykwariacie często nabywam książki które nie są "pierwszej świeżości". Jednak na to nie mam wpływu.

Ojej, jak dużo wyszło! Jeżeli to czytacie znaczy, że wytrwaliście do końca. Dziękuję wam za to. :)

Miłego dnia!